Jakub Osina "Pożytki z Chomskiego"
Wydana właśnie w Polsce książka "Polityka, anarchizm, lingwistyka" Noama Chomskyego pokazuje nam autora nie tylko jako myśliciela rozważającego zawiłości ludzkiej natury, ale przede wszystkim - radykalnego krytyka polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych oraz systemu kapitalistycznego.
Jeszcze kilka lat temu w Polsce kojarzono Chomsky'ego głównie jako autora prac lingwistycznych. Tymczasem w jednym z wywiadów zamieszczonych w zbiorze "Polityka, anarchizm, lingwistyka" twierdzi on, że pierwotną pasją, która doprowadziła go (poprzez kontakty towarzyskie) do studiów lingwistycznych, była właśnie radykalna działalność polityczna. Mamy też okazję zapoznać się ze środowiskiem imigrantów żydowskich w Stanach Zjednoczonych lat 30. Środowiskiem pełnym zaciekłych dyskusji, w którym jednak to idee wolnościowe były najistotniejszym składnikiem systemu wartości. Ten klimat Chomsky chłonął już jako dziecko, co w połączeniu z nauką w eksperymentalnej szkole prowadzonej metodą Dewey'a niewątpliwie przyczyniło się do wielkiej pracy, którą od blisko 50 lat wykonuje profesor Massachusetts Institute of Technology w dziedzinie radykalnej krytyki społecznej.
"Polityka, anarchizm, lingwistyka" to zbiór piętnastu tekstów - wystąpień Chomsky'ego i wywiadów - z różnego okresu. Wiele z nich odnosi się do wydarzeń przeszłych (wojna w Wietnamie, kryzys energetyczny, pierwsza inwazja na Irak czy wreszcie zamachy z 11 września 2001 r.). Na pierwszy rzut oka tworzą dość chaotyczny obraz. W analizach Chomsky'ego widzimy jednak spójną wizję świata, podpartą propozycjami w sferze moralności, wizji natury człowieka, czy wreszcie związanym z nimi projektem społecznym.
Sam Chomsky wielokrotnie powtarzał, że całą jego myśl społeczną można spisać na odwrocie znaczka pocztowego. Wielu badaczy tłumaczy takie podejście ostrożnością autora "Zapisków o anarchizmie" i jego niechęcią do sztywnych systemów [1]. I rzeczywiście, mimo iż zakres tematyczny wydanej właśnie książki jest ogromny, próżno szukać tam - podobnie jak w innych tekstach Chomsky'ego - teoretycznych rozważań o społeczeństwie. Mamy tu raczej olbrzymią ilość faktów i jasnych tez-wniosków.
Noam Chomsky znany jest na świecie przede wszystkim jako krytyk mediów. Jego książka "Manufacturing Consent", napisana wspólnie z Edwardem S. Hermanem, weszła do kanonu współczesnej refleksji nad mechanizmami działania massmediów, obok takich dzieł jak "Understanding Media" czy "Zabawić się na śmierć". W "Polityce, anarchizmie, lingwistyce" dominującym tematem jest jednak analiza klasowa. W wywiadzie ze stycznia 1974 r. (Świadomość klasowa a ideologia władzy) Chomsky stwierdza jednoznacznie, że "ogólna idea analizy klasowej jest nieodzowna" [2], a pojęcie klasy stanowi uniwersalne narzędzie socjalistów - bez względu na to, jak bardzo się między sobą różnią (jak choćby Marks i krytykujący go Bakunin, z którym to Chomsky sympatyzuje). Zdaniem Chomsky'ego klasą, w obrębie której można współcześnie przeprowadzić radykalną transformację społeczną, jest „klasa produktywnych pracowników". Obejmuje ona pracowników fizycznych, techników, naukowców i twórców kultury umysłowej. Wszyscy oni powinni mieć możliwość bezpośredniej kontroli nad swoją produkcją, i to zarówno w kontekście warunków, w jakich ona przebiega, jak i w kwestii dystrybucji wytworów tego procesu. Jednocześnie Chomsky podkreśla konieczność współpracy poszczególnych pracowników w procesie produkcji. Podaje tu przykład pracy techników i pracowników fizycznych w laboratorium („żadna z tych grup nie może się obyć bez drugiej") [3].
Wywiad ten jest zresztą, obok klasycznych "Uwag o anarchizmie", jednym z najważniejszych tekstów w całej książce. Chomsky wychodzi od teorii (którą nazywa "mocno ugruntowanym przypuszczeniem"), iż wszyscy ludzie posiadają wrodzony instynkt wolności (tu nawiązuje do tradycji związanej z takimi myślicielami jak Willhelm von Huboldt, Bakunin czy Rousseau z okresu "Rozpraw o pochodzeniu i podstawach nierówności"). Następnie przeprowadza krytykę współczesnego kapitalizmu jako systemu, w którym dochodzi do rażących różnic pomiędzy wartościami deklarowanymi w oficjalnym dyskursie, a tym, co ogół ludzi uważa za istotne. Oprócz idei maksymalizacji konsumpcji do narzuconych należy choćby "przeświadczenie, że szeroko rozumiana produkcja musi być zorganizowana w ramach hierarchicznego i autokratycznego systemu".
Logiczną argumentację wobec tej idei mają stanowić działania praktyczne: tworzenie kooperatyw i inne wysiłki budujące międzyludzką solidarność. Poprzez takie działania można pokazać, „w jaki sposób słuszne są racje etyczne i na jakich zasadach przepaść pomiędzy oficjalnymi a ludzkimi wartościami może zostać przezwyciężona". Chomsky podkreśla jednak, że w perspektywie „sprawiedliwego społeczeństwa" wysoki standard życia, z którego korzystają elity, przestanie istnieć („będziemy mieli do czynienia z materialnym ubożeniem dużej części społeczeństwa"). Chodzi tu oczywiście o bogate społeczeństwa Północy. „Nie można ignorować tego faktu udając, że wszyscy będą mieć więcej" [4].
Według Chomsky'ego anarchizm jest „racjonalnym sposobem organizacji dla wysoce zaawansowanego społeczeństwa przemysłowego" [5]. Postęp technologiczny i przemysłowy stwarzają bowiem możliwości szerokiego rozwoju samorządów. "Jest to właśnie - twierdzi Chomsky - racjonalny sposób organizacji dla rozwiniętego i złożonego społeczeństwa industrialnego. Takiego, gdzie pracownicy mogą być śmiało panami własnych, bezpośrednio ich dotyczących spraw. Mają prawo decydowania w kwestii kierownictwa i kontroli nad swym warsztatem pracy. Powinni także podejmować większość istotnych ustaleń obejmujących strukturę gospodarki, instytucji społecznych, dotyczących planowania na skalę regionu bądź szerszą" [6], Sytuację taką umożliwia przede wszystkim rozwój technik szybkiego przekazywania i gromadzenia informacji, technik komputerowych ułatwiających analizę danych, ale także - w innym aspekcie - automatyzacja procesu produkcji, która pozwala zdjąć z ludzkich barków "część wysiłków niezbędnych do utrzymania godziwego poziomu życia" [7]. Według Chomsky'ego ludzie posiadają obecnie "możliwość podjęcia tego rodzaju twórczej pracy, która we wczesnych fazach rewolucji przemysłowej była obiektywnie niemożliwa" [8].
Polityka to, zdaniem Chomsky'ego, pole na którym realizują się wartości (a przynajmniej to tam właśnie powinny być realizowane) takie jak solidarność z innymi ludźmi, maksymalizacja ludzkiej wolności czy też stymulowanie twórczego podejścia do życia, a w szczególności do pracy ludzkiej. Autor nie tworzy jednak systemu etycznego. Posługuje się prostą maksymą, według której "na każdej osobie [...] spoczywa odpowiedzialność rozważenia prawdopodobnych konsekwencji własnych czynów" [9]. Podaje przykład dyskusji na temat badań wojskowych prowadzonych na terenie uczelni (w tym na jego macierzystej, w dużej części finansowanej przez Pentagon). Chomsky uważa, że jeśli ktoś jest przywiązany do zasady „czystości uniwersytetu", będzie chciał prowadzenia takich badań na zewnątrz. Można jednak podejść do problemu inaczej. Skoro prace te i tak będą we współczesnym społeczeństwie prowadzone, lepiej jeśli są widoczne i skupiają na sobie uwagę, prowokując protesty. „Uniwersytety muszą ustanowić Wydziały Śmierci. Powinny one znajdować się w samym środku campusu, i to tam powinny się skupiać wszystkie analizy służące zniszczeniu, mordowaniu i uciskowi. Należy nazwać to uczciwie. Dlaczego określa się je Naukami Politycznymi, Elektroniką... Trzeba mówić raczej o «Technologii Smierci» albo «Teorii Ucisku». Wówczas wszyscy będą wiedzieć, z czym mają do czynienia, nie sposób będzie to ukryć. Trzeba ze wszystkich sił utrudniać ukrywanie politycznego i moralnego charakteru prowadzonych prac" [10] Tak właśnie, zdaniem Chomsky'ego, najłatwiej osiągnąć społeczny sprzeciw wobec tego rodzaju badań, a tym samym - zablokować je.
Jakie są pożytki z czytania Chomsky'ego? Interesujące jest na pewno nie tylko specyficzne podejście do kwestii społecznych czy etycznych, z którym nie spotykamy się na pierwszych stronach polskich gazet. Geopolityka Stanów Zjednoczonych coraz wyraźniej dotyczy również naszego kraju. Przykładem niech będzie projekt tarczy rakietowej i niezrozumiały konsensus polskich elit w tej sprawie. Tymczasem już w 2002 r., podczas uroczystego otwarcia Drugiego Forum Społecznego w Porto Alegre Chomsky mówił o planach militaryzacji przestrzeni kosmicznej (nazywanych "obroną przeciwrakietową"), dodając, że "każdy, kto interesuje się historią, wie, że kiedy słyszymy słowo «obrona», powinniśmy myśleć «atak»" [11], zaś jedynym celem budowy tarczy jest globalna dominacja, a w konsekwencji - obrona amerykańskich interesów, które cenione są wyżej niż przetrwanie gatunku. Oto „moralny rachunek, przeważający wśród posiadających władzę na przestrzeni dziejów. Tym, co się zmieniło, jest wielkość stawek, które są dużo wyższe. Przerażająco wysokie" [12].
Warto też zwrócić uwagę na częste odwracanie pojęć w publicznym dyskursie. Chomsky szczególnie dużo miejsca poświęca analizie użycia słowa "terroryzm". Inny przykład to słowo "korekta". Używa się go nagminnie w komentarzach gospodarczych dotyczących spadku wartości akcji. "Na giełdzie niewielka korekta" - słyszymy, gdy większość akcji notuje w danym dniu spadki. "Analitycy rynku" rzadko mówią wprost. "Korygować" znaczy usuwać błędy i nieprawidłowości. Może się zatem wydawać, że "korekta giełdowa" to coś pozytywnego, naturalnego i zgodnego z kapitalistyczną logiką, według której mamy do czynienia z ciągłym rozwojem, a kolejne kryzysy to tylko krótkie antrakty w neoliberalnym spektaklu.
Niezwykle ciekawe są również uwagi Chomsky'ego dotyczące neoliberalnej ideologii i jej myślowych architektów. Ani Adam Smith, ani David Ricardo nie byli, jego zdaniem, zwolennikami tak ukształtowanego "wolnego rynku", z jakim mamy do czynienia obecnie. Chomsky przypomina, że "czasy Ricardo były jeszcze pre-kapitalistyczne. Ludzie hołdowali wciąż ideom istot ludzkich posiadających sentymenty, uczucia, zatroskanych względem siebie i całej tej staromodnej gadaninie. Uważali, że nie kierują się oni wyłącznie potrzebą maksymalizacji konsumpcji oraz zysku, niczym atomy chciwości. To wszystko prekapitalistyczna mentalność, jaką u Smitha, a nawet u Ricardo wciąż można znaleźć" [13].
Tutaj ponownie wracamy do kwestii związanych z naturą człowieka, tak często poruszanych przez Chomsky'ego. Płynie stąd ważna nauka dla raczkującego w Polsce autentycznego ruchu lewicowego. Coraz więcej osób odwraca się od polityki, nie znajdując dla siebie żadnej propozycji wśród "frakcji tej samej partii". To właśnie ci ludzie stanowią potencjalną bazę dla demokratycznych przemian. Zamiast poruszać się w określonych przez elity intelektualne granicach liberalnej demokracji, ruch taki musi "otwierać przed nimi [ludźmi - J.O.] nowe horyzonty. A możliwość życia w społeczeństwie, w którym nie jesteś uciskającym, może być wyzwolicielska. Powinna taka być. [...] Istota człowieczeństwa nie jest definiowana przez bycie jakiegoś rodzaju homo oeconomicus, który maksymalizuje produkcję i tworzy popyt. Możliwość życia w innym społeczeństwie pozostaje realna w takim samym stopniu dla bogatych, jak i dla biednych, dla uprzywilejowanych, jak i dla dyskryminowanych" [14]. Warto przemyśleć teksty Chomsky'ego.
Noam Chomsky, Polityka, anarchizm, lingwistyka, tłumaczenie i wstęp: Piotr Rymarczyk, Oficyna Wydawnicza Bractwa „Trojka" Poznań 2007, s. 251.
Przypisy:
[1] Alison Edgley, The Social and Political Thought of Noam Chomsky, Routledge, Londyn i Nowy Jork 2000.
[2] Noam Chomsky, "Polityka, anarchizm, lingwistyka", tłumaczenie i wstęp: Piotr Rymarczyk, Oficyna Wydawnicza Bractwa "Trojka" Poznań 2007, s. 135.
[3] Tamże, s. 136.
[4] Tamże, s. 139-140.
[5] Tamże, s. 140.
[6] Tamże, s. 141.
[7] Tamże.
[8] Tamże.
[9] Tamże, s. 225.
[10] Tamże, s. 226.
[U] Tamże, s. 50.
[12] Tamże, s. 51.
[13] Tamże, s. 32.
[14] Tamże, s. 138.
Recenzja ukazała się w dziale "Książka miesiąca" polskiej edycji pisma "Le monde diplomatique", czerwiec 2007